Oferta

19 grudnia 2010

Kurka szamotowa




Szamot jasny, grzebyk szkliwiony.
Wysokość: 12 cm.

Jak świnia niebo.

Niemożliwe jest możliwe, ubłocona świnka patrzy w niebo.
Jest dużą skarbonką, otwór na monety i papiery wartościowe jest na grzbiecie. Zdjęcie znów nie oddaje uroku zwierzęcia, niestety.
Uwaga! Żeby wyjąć oszczędności trzeba świnkę stłuc!


W razie potrzeby zrobię więcej zdjęć.
Glina jasna szamotowa. Malowanie - technika własna.

Wymiary: ok. 19x19 cm.
Pękaty brzuszek :)

Cukiernica. Lub co innego.

W kolorach mojej kuchni.




Kamionka. Wieczko szkliwo czerwono zielone, część właściwa szkliwo zielone i czerwona farba podszkliwna.
wysokość: 8cm
średnica: 10 cm

Wazon z źdźbeł

Szkoda, że nie mam jakich kwiatów, co by dobrze wazon zaprezentować. Wyobrażam sobie, że dobrze mógłby służyć jako osłonka dla hiacynta, żonkila czy innego wiosennego cebulaka. Zapewne.




Glina czerwona kamionkowa, szkliwiona mieszaniną zieleni, podmalowana zieloną angobą

Wysokość: 12 cm.
średnica na górze: 15 cm.

Notka o niewypałach

W rozgardiaszu chorobowo-remontowo-przedświątecznym wypaliłam coś niecoś. Pół pieca to były Przedszkolaki (ich twórczość), drugą połowę stanowiły moje niewypały.

Pierwszy niewypał, to zastawa do sushi. Okazało się, że w natłoku czynników odciągających mnie od pracy pokryłam ją szkliwem raz. Więc nie jest wystarczajaco czarna i wystarczająco efektowna. Musi zatem czekać na następny wypał na ostro, czyli nie wiem kiedy (święta są mi w tym roku wybitnie nie na rękę).

Drugi niewypał, noo.. częściowy niewypał, to taca inspirowana lubianym przeze mnie panem Miro.
Raz, że przegrałam częściowo ze szkliwem (przepaliłam), dwa, że taca położona była na jednym wolnym stojaczku w centralnej części i powstało tam piękne wybrzuszenie, brzegi wygięły się - taca jest bulwiasta.
Za bardzo ją lubię, żeby stłuc i wykorzystać pod kwiatki, więc będzie mi służyła taka właśnie. Nieidealna.




Następna porażka to kotek. jest lepszy niż wynika ze zdjęcia, śliczny jest, no! Ale odłamało mu się uszko. Odłamało nie wiem kiedy, szukałam w odmętach pieca kawałka uszka i nie ma. Zniknęło. Zadziwiające.

  

No i ostatnia masakra: Mydelniczka.


Podsypana niebieskim szkłem na środku, fajne efekty szkliwa, kształt też mnie zadawala, fajna praca. Co jest nie tak? Wielkość. Mydelniczka nadaje się na mydełko z PKP jeśli jeszcze dają takie, lub na mydełko hotelowe. To normalne, że prace po wypale są mniejsze. Ale to był najwyraźniej błąd popełniony w czasie lepienia. Niedoszacowanie wielkości standardowej kostki toaletowej. Nie mam pomysłu do innego zastosowania przedmiotu.

Acha, i jeszcze szkliwo czerwone. Na białej glinie wychodzi nieżle, na czerwonej ma kolor zmęczonej wątroby. Więc miseczka, która miała udawać kwiat maku jest z zewnątrz koloru wątroby alkoholika, wewnątrz brązowa (why? why?).



środek eksperymentalnie pokryty szkłem.


Poszkliwię ją czerwonym 'efektem', który mnie nie zawiódł dotąd. Zobaczymy jak będzie.

Nieśmiało wspomnę, że części rzeczy nie doniosłam w całości do pieca. Cóż. Tak też się zdarza. 
W tym wypale Przedszkolaki kontra moi - jeden do zera dla Przedszkolaków.



13 grudnia 2010

Maluję

Utknęłam w końcówce remontu. Maluję  galerię, czyli miejsce w którym wystawione będą wyroby i gdzie przyjmować będę większe grupy dzieci w celach warsztatowych i imprezowych.
Dosyć niespodziewanie dostałam propozycję urządzenia urodzin z gliną, stąd nagłe przyspieszenie w pracach wykończeniowych galerii. Uwielbiam remonty, ale że jestem z tym sama i ze walczę przy okazji z przeziębieniem własnym i córki, to mnie się to malowanie wlecze..
Aniołów więc jeszcze nie będzie. Za to może dziś wypalę to, co jeszcze zalega, bo chcę koniecznie pochwalić się czarną zastawą do sushi.

A galeria będzie fioletowo-ceglasta. Bardzo udane połączenie, wbrew pozorom.